Strona głównaZdrowiePodwyżki dla medyków już obowiązują. Szpitale wchodzą w drugie półrocze z długiem...

Podwyżki dla medyków już obowiązują. Szpitale wchodzą w drugie półrocze z długiem ponad 30 mld zł

Od 1 lipca wzrosły minimalne wynagrodzenia pracowników ochrony zdrowia. Dla lekarzy, pielęgniarek, ratowników i innych osób objętych ustawą oznacza to wyższe pensje. Dla części szpitali – kolejne obciążenie budżetu, który już wcześniej z trudem się bilansował.

Według danych za pierwszy kwartał 2026 r. zobowiązania samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej przekroczyły 30,2 mld zł. Ponad 5 mld zł stanowiły płatności przeterminowane. Coraz częściej pojawia się więc pytanie, czy problemy finansowe doprowadzą do zamykania szpitali, czy raczej do mniej widocznych zmian: łączenia oddziałów, ograniczania liczby łóżek i przenoszenia leczenia do większych miast.

Pensje wzrosły od 1 lipca

Minimalne wynagrodzenia zasadnicze w ochronie zdrowia wzrosły w lipcu o około 8,8 proc. Podstawą do obliczenia nowych stawek było przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej za 2025 r., wynoszące 8903,56 zł.

Minimalna pensja zasadnicza lekarza lub lekarza dentysty ze specjalizacją wynosi obecnie 12 910,16 zł brutto. W przypadku pracowników działalności podstawowej z wykształceniem niższym niż średnie ustawowe minimum wzrosło do 5787,31 zł brutto.

Waloryzacja odbywa się automatycznie i wynika z przepisów. Szpitale muszą więc wypłacać wyższe wynagrodzenia niezależnie od swojej sytuacji finansowej.

Podwyżka wynagrodzenia zasadniczego wpływa również na inne wydatki, między innymi dodatki, składki i relacje płacowe pomiędzy poszczególnymi grupami pracowników. Presja na wzrost stawek może pojawić się także wśród osób zatrudnionych na kontraktach.

Więcej pieniędzy z NFZ

Na początku lipca minister zdrowia zatwierdziła rekomendację Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji dotyczącą zwiększenia finansowania świadczeń.

Wartość umów Narodowego Funduszu Zdrowia ma wzrosnąć o 5,5 proc., a dodatkowe finansowanie w skali 12 miesięcy ma wynieść około 9,25 mld zł. Środki mają uwzględniać zarówno skutki podwyżek wynagrodzeń, jak i rosnące koszty działalności placówek.

Nie oznacza to jednak, że problemy każdego szpitala automatycznie znikną. Sytuacja placówek jest bardzo zróżnicowana. Część z nich już przed lipcem miała straty, zaległości wobec dostawców i trudności z utrzymaniem płynności.

Najbardziej zagrożone pozostają szpitale, w których wynagrodzenia pochłaniają znaczną część przychodów, a jednocześnie funkcjonują nierentowne, lecz potrzebne mieszkańcom oddziały.

Ponad 5 mld zł płatności po terminie

Zobowiązania SPZOZ po pierwszym kwartale 2026 r. wynosiły łącznie 30,2 mld zł. Było to o 4,74 mld zł więcej niż rok wcześniej.

Szczególnie niepokojący jest wzrost zobowiązań wymagalnych, czyli rachunków, których termin płatności już minął. Ich wartość wzrosła do 5,07 mld zł – o ponad 43 proc. w ciągu roku.

Oznacza to, że prawie co szósta złotówka zobowiązań publicznych zakładów opieki zdrowotnej była już po terminie. Dane Ministerstwa Zdrowia obejmują nie tylko szpitale, ale również poradnie i przychodnie działające jako SPZOZ. Resort publikuje takie zestawienia raz na kwartał.

– Dyrektor szpitala jest dziś pod ścianą. Wynagrodzenia trzeba wypłacić na bieżąco, bo bez personelu nie da się utrzymać oddziałów i dyżurów. Jeżeli pieniędzy nie wystarcza, szpital zwykle nie przestaje leczyć, tylko przesuwa płatności gdzie indziej: do dostawców leków, sprzętu, usług, energii czy finansowania. Tak powstają zobowiązania wymagalne – mówi Piotr Elżbieciak, doradca restrukturyzacyjny z Melius Doradcy Restrukturyzacyjni.

Czy szpitale zaczną zamykać oddziały?

Masowa likwidacja całych szpitali jest mało prawdopodobna. Takie placówki należą często do największych pracodawców w powiecie, a ich zamknięcie oznaczałoby poważne problemy z dostępem do leczenia.

Bardziej realny jest stopniowy proces reorganizacji. Może on obejmować łączenie oddziałów, zmniejszanie liczby łóżek, ograniczanie części świadczeń albo przenoszenie ich do większych placówek.

Dla pacjentów skutki mogą być odczuwalne. W niektórych regionach oznaczałoby to dłuższy dojazd do szpitala, mniejszy wybór dostępnych świadczeń lub konieczność leczenia w innym mieście.

Największe ryzyko dotyczy szpitali powiatowych. Utrzymują one oddziały potrzebne lokalnym mieszkańcom, ale nie zawsze mają wystarczającą liczbę pacjentów i odpowiednie finansowanie, aby zbilansować ich działalność.

Trwa nabór na konsolidację placówek

Od 1 lipca szpitale mogą składać wnioski o pieniądze na inwestycje związane z konsolidacją. Ministerstwo Zdrowia przeznaczyło na ten cel 1,149 mld zł z Funduszu Medycznego.

Wsparcie może dotyczyć zarówno łączenia niezależnych placówek, jak i reorganizacji prowadzonej wewnątrz jednego podmiotu. Wnioski można składać do 30 października 2026 r.

Program może przyspieszyć zmiany, o których samorządy i dyrektorzy szpitali dyskutują od wielu miesięcy. Placówki będą analizować, które oddziały należy utrzymać, które można połączyć, a które świadczenia powinny zostać przeniesione do większych ośrodków.

Sądowa restrukturyzacja nie rozwiąże problemu

W maju Sąd Najwyższy orzekł, że samodzielny publiczny zakład opieki zdrowotnej nie ma zdolności restrukturyzacyjnej. Oznacza to, że SPZOZ nie może skorzystać z sądowego postępowania restrukturyzacyjnego na takich zasadach jak przedsiębiorstwo.

– Nie da się po prostu zamrozić problemu w sądowym postępowaniu restrukturyzacyjnym. Potrzebny jest realny plan naprawczy, negocjacje z wierzycielami i bieżąca kontrola płynności – podkreśla Piotr Elżbieciak.

Dla zadłużonych placówek oznacza to konieczność działania wspólnie z samorządem, wierzycielami i instytucjami finansującymi ochronę zdrowia. Odkładanie decyzji może prowadzić do dalszego wzrostu zaległości.

Pacjenci mogą odczuć „cichą restrukturyzację”

Podwyżki dla personelu medycznego są potrzebne. Bez odpowiednio wynagradzanych lekarzy, pielęgniarek, ratowników, diagnostów i fizjoterapeutów nie da się zapewnić bezpiecznego leczenia.

Problemem pozostaje jednak sposób finansowania całego systemu. Wyższe kontrakty z NFZ mogą złagodzić presję, ale nie rozwiążą automatycznie wieloletnich problemów każdej placówki.

W najbliższych miesiącach zamiast nagłej fali likwidacji szpitali możemy obserwować proces znacznie mniej spektakularny: łączenie oddziałów, ograniczanie części działalności oraz koncentrację leczenia w większych ośrodkach.

Dla pacjentów właśnie taka „cicha restrukturyzacja” może okazać się najbardziej odczuwalnym skutkiem finansowych problemów szpitali.

Notka prasowa.

Jakub Nowak
Jakub Nowak
Miłośnik gry na gitarze, skończył studia ekonomiczne, lubi sprawdzać różnego rodzaju produkty w boju.
Sprawdź jeszcze

Popularne